Pierwsze objawy, gorączka, zmęczenie i wysypka, pojawiły się chwilę przed pierwszymi urodzinami Oliwiera. Później pojawił się regres w rozwoju, początkowo tłumaczony osłabieniem po infekcji. Zlecona tomografia wykazała ostre wodogłowie, a rezonans pokazał przyczynę, guza mózgu. 7 lipca 2022 roku, dokładnie w dniu swoich pierwszych urodzin, Oliwier trafił na blok operacyjny, gdzie lekarze wykonali zabieg ratujący jego mózg przed skutkami wodogłowia.
Na początku lekarze podejrzewali guza o niskim stopniu złośliwości. Przez siedem miesięcy trwała obserwacja, ale guz wciąż rósł, dlatego zdecydowano o wykonaniu biopsji, a miesiąc później znów konieczna była interwencja neurochirurgiczna. Potem rozpoczęto leczenie onkologiczne, które nie zatrzymało choroby, więc konieczna była kolejna operacja, podczas której udało się usunąć jedynie około 10 procent guza. Po miesiącu odbyła się następna resekcja, tym razem lekarze usunęli około 80 procent zmiany, ale Oliwier zapłacił za to sprawnością prawej ręki. Choroba jednak nie ustępowała, w głowie synka powstało nowe ognisko, które udało się usunąć w całości w marcu, bez nowych deficytów, ale po dwóch tygodniach chłopiec znowu trafił pilnie na blok operacyjny. Mama podkreśla, że jej synek ma tylko 5 lat, a przeszedł już dziesięć operacji, w tym osiem neurochirurgicznych.
Poza operacjami Oliwier przeszedł cztery różne protokoły chemioterapii, a każdy z nich przynosił kolejne obciążenia dla organizmu, podczas gdy guzy nadal rosły. Włączono też leczenie eksperymentalne, gdy kolejne chemie nie przynosiły oczekiwanego efektu, jednak i to nie pomogło. Badanie kontrolne pokazało rozsiew choroby do kolejnych obszarów mózgu. Mama zaczęła wtedy szukać pomocy za granicą. Oliwier miał rozpocząć protonoterapię na początku lipca, ale leczenie poza granicami kraju zatrzymało się na formalnościach i procedurach, które wymagają jeszcze wielu tygodni, a Oliwier nie ma tego czasu. Ze względu na konieczność znieczulenia podczas protonoterapii chłopiec nie otrzymał kwalifikacji w polskim ośrodku, dlatego leczenie musi odbyć się w Niemczech, w Essen.
Na początku tej drogi rodzina usłyszała, że Oliwier może nie chodzić, nie mówić i nie rozumieć. Dziś chodzi, mówi i rozumie, choć ma niedowład prawostronny i niesprawną prawą rękę po operacji guza mózgu. Nie może biegać ani skakać tak jak inne dzieci, dlatego wymaga stałej opieki, rehabilitacji i uważności. W tygodniu ma zajęcia rehabilitacyjno-edukacyjne, chodzi do przedszkola specjalnego i jest pod opieką kilku specjalistów. Rodzina walczy o każdy ruch i każdy kawałek dzieciństwa, którego choroba nie powinna mu odbierać. W domu są jeszcze dzieci, które pytają, czy ich brat umrze, a rodzicom trudno jest odpowiadać na takie pytania, gdy sami noszą w sercu ogromny lęk. Mąż pracuje i zapewnia byt rodzinie, a mama musiała zrezygnować z pracy, bo leczenie Oliwiera od lat wymaga od niej pełnego zaangażowania.
Przed rodziną sześć tygodni leczenia w Niemczech, które musi rozpocząć się jak najszybciej, ponieważ możliwości chemioterapii zostały wyczerpane, a w Polsce nie ma dla Oliwiera alternatywy. Potrzebne są środki na protonoterapię w Essen, pobyt za granicą, transport, opiekę i rehabilitację. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 349 749 zł. To jedna z największych kwot, jakie udało się przekazać w ramach naszej akcji, i realna szansa na to, by Oliwier mógł jak najszybciej rozpocząć ratujące go leczenie w Essen. To wsparcie, dzięki któremu rodzina może wreszcie zdążyć z terapią, na którą jej synek nie może dłużej czekać.