Diss na Raka
Historie
Historie

Zuzanna Guz

Zuzia od urodzenia, jako skrajny wcześniak z dziecięcym porażeniem mózgowym, mierzy się z wieloma wyzwaniami zdrowotnymi, a jej małe radości to muzyka, obserwowanie kaczek i bańki mydlane. Na początku lipca wysoka gorączka doprowadziła do diagnozy ostrej białaczki limfoblastycznej. Dziś rodzina najbardziej tęskni za jej uśmiechem, który przed chorobą pojawiał się tak często.

Na początku lipca u Zuzi pojawiła się wysoka gorączka. Rodzice poszli do pediatry, która skierowała ich na morfologię i USG brzucha, wykonane następnego dnia. Wyniki były bardzo niepokojące, dlatego rodzina dostała pilne skierowanie do Przylądka Nadziei we Wrocławiu. Tam lekarze rozpoczęli serię specjalistycznych badań, a diagnostyka nie trwała długo. Wiadomość, którą usłyszeli, była dla nich jak zatrzymanie całego świata, ostra białaczka limfoblastyczna.

Dziś mama jest z Zuzią w Przylądku Nadziei, gdzie córka jest w trakcie leczenia. Po drodze pojawiły się komplikacje, epizod podwyższonego poziomu cukru we krwi, kilka transfuzji oraz zakażenie we wkłuciu centralnym. Mama jest przy córce każdego dnia, starając się umilić jej czas i dać choć odrobinę normalności, choć widzi, jak bardzo ten czas ją zmienił. W weekendy zamienia się z mężem, wracając na chwilę do domu, zanim znów wróci do szpitala i codziennego rytmu leczenia.

Zuzia już od urodzenia nie miała łatwego dzieciństwa. Urodziła się jako skrajny wcześniak i ma dziecięce porażenie mózgowe. Od wielu lat jej codzienność wypełniały rehabilitacje, terapie i wizyty u specjalistów, a dodatkowo mierzy się z niedoczynnością tarczycy, padaczką, wodogłowiem pokrwotocznym i jest słabowidząca. Zuzia potrzebuje opieki przez całą dobę, nie mówi, dlatego rodzice nauczyli się zwracać uwagę na każdy jej gest i spojrzenie, by rozpoznać, czego w danej chwili potrzebuje.

Mimo tych wszystkich trudności Zuzia zawsze miała swoje małe radości. Uwielbia zabawki dźwiękowe i muzykę, lubi czas spędzony nad wodą, kiedy może obserwować kaczki, cieszą ją podróże samochodem, spacery, bujanie na huśtawce i bańki mydlane. Przed pojawieniem się diagnozy była bardzo radosną dziewczynką, a jej uśmiech pojawiał się na buzi nawet wtedy, gdy codzienność wcale nie była łatwa. Dziś dużo trudniej go wywołać, i to właśnie tej radości mamie brakuje najbardziej.

Rodzice obawiają się też o to, co będzie dalej, bo przez te wszystkie lata Zuzia tak wiele wypracowała, a każdy mały krok naprzód wymagał od niej ogromnego wysiłku. Nie chcą, żeby choroba i długie leczenie odebrały jej to, nad czym pracowała przez tak wiele lat. Koszty związane z leczeniem córki są bardzo wysokie. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 43 027 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża rodzinę na dalszym etapie leczenia. To wsparcie, dzięki któremu Zuzia może przejść przez ten trudny czas, a jej rodzice mogą znów zobaczyć na jej twarzy uśmiech, za którym tak bardzo tęsknią.